I Manewry Terenowe Kompanii ADV Słupia Nadbrzeżna 12-15.08.2016

  Rozłożyła mnie choroba, siedzę w łóżku z laptopem na kolanach, więc jest okazja nadrobić zaległości. Zaległości są niemałe, bo ponad 2 miesiące temu odbyły się manewry, a do tej pory nie zdałem relacji. Czas więc na wspomnienia 🙂

   Pomysł imprezy czysto terenowej, na łonie natury, z daleka od cywilizacji krążył mi po głowie od dłuższego czasu. Gdy w ubiegłym roku eksplorowałem teoretycznie znane sobie nadwiślańskie rejony w okolicach Słupi Nadbrzeżnej, pomysł zaczął nabierać kształtów. Znalazłem idealne miejsce na obozowisko, a i objazdowa trasa terenowa kształtowała się wraz z poznawaniem coraz to nowszych odcinków dróżek niedostępnych dla osób, które nie posiadają rasowej terenówki, bądź motocykla o sensownym prześwicie i ogumieniu. Po ustaleniu terminu należało już tylko go wyczekiwać i liczyć na dobrą pogodę. 

  W piątek 12 sierpnia wybiła godzina 16, pogoda była piękna i sprzyjająca motocyklowym wojażom. Pod mój dom zajechał DarekRajder spakowany i gotowy do przygody. Kończyłem właśnie upinać ostatnie graty przy swoim motocyklu i po kilku minutach wyruszyliśmy w drogę. Punktem zbornym dla zlotowiczów był przystanek w Słupi Nadbrzeżnej, skąd mieliśmy wyruszyć na miejsce obozowiska. Okazało się, że jesteśmy pierwsi na miejscu:

01
foto: DarekRajder

Skorzystaliśmy więc z chwili okazji, wskoczyliśmy na motocykle i pokazałem Darkowi kilka alternatywnych miejsc na tego typu imprezę. Po chwili czasu dołączył do nas Wojtek, a w międzyczasie otrzymałem sms-a od chłopaków jadących z południa, że niedługo będą. Nie mogli oprzeć się możliwości zjechania z asfaltu i ostatnie 20 km pokonali na azymut leśnymi dróżkami. Swoją drogą to się nazywa terenowe zboczenie, skoro taki Księdzu jechał aż z Opola 🙂 Wreszcie grupa zawitała na przystanek:

02
foto: DarekRajder

Zajechaliśmy na miejsce i rozpoczęło się rozbijanie obozu.

03

W międzyczasie wyjeżdżaliśmy odbierać kolejne osoby, które do nas dojeżdżały. Ostatnią grupę, warszawską, odebraliśmy już po zmroku, wybierając się jednocześnie po zaopatrzenie na wieczorne ognisko. Nocny wjazd na miejsce obozowania był naprawdę ciekawym doświadczeniem dla wszystkich. Obozowisko od najbliższej drogi asfaltowej dzieliło jakieś 1,5 km dróg w błocie, piachu, wybojach oraz na deser przejazd przez płynącą wodę. O ile w dzień nie sprawiało to większego kłopotu, o tyle w nocy stawało się nie lada wyzwaniem. Gdy wszyscy się już rozbili nadeszła pora na wieczorne biesiadowanie przy ognisku.

09

Dyskusjom na temat motocykli, wypraw, historii oraz zjawisk paranormalnych nie było końca. Zasiedzieliśmy się przy tych rozmowach do 2 w nocy i do namiotów rozeszliśmy się bardziej z powodu zdrowego rozsądku niż zmęczenia, czy senności.

Około 5 rano obudził mnie szum podobny do tego, gdy używamy palnika acetylenowo-tlenowego. Pomyślałem, że ktoś turystyczną kuchenkę odpala, by zrobić sobie poranną kawę. Kurde po 3 godzinach spania? Jednak to nie kuchenka, bo po chwili ktoś zaczął krzyczeć, że leci balon, po czym zaczęła się kanonada dźwięków odsuwanych suwaków w namiotach. Wstaliśmy więc i my, a Kinga pomknęła swoim sprzętem do naszej malutkiej córki, która spała razem z dziadkami. Czułem się wyspany, a że już część obozowiczów parzyła sobie kawę, dołączyłem i ja.

04

Po pewnym czasie coraz więcej osób się budziło i dołączało do grupy śniadaniowej.

09a
foto: DarekRajder

08

Darecki zajął się przygotowaniami do gotowania obozowej strawy:

05

Na większości naszych motocykli dumnie prezentowały się już nasze zlotowe wlepki:

06

Niestety marzenia o porannej kąpieli w zimnej wiślanej odnodze spełzły na niczym. Okazało się, że wodę zaatakowały sinice, które zidentyfikował jeden z naszych kompanów – MiroM. W niektórych miejscach pojawiały się sporadycznie małe ich kępki, w niektórych miejscach przykryły całe lustro wody.

07

Nadszedł czas na rozgrzewkę przed przejazdem terenowym, czyli obozowe zabawy. Było m.in. przeciąganie liny:

21
foto: mfuska

Potem krótka odprawa przed wyjazdem:

22
foto: mfuska

I nadszedł czas na wyjazd w teren.

23
foto: mfuska

Część osób została w obozie, część wyruszyła na trasę terenową. Niestety na początkowej części odcinka zrezygnował romm po wypadnięciu z trasy i uszkodzeniu motocykla, ale i tak pokłony szacunku dla niego. Trasa terenowa motocyklem z wózkiem bocznym to nie lada wyzwanie, które Roman jednak podjął. Za rok się musi udać! 🙂 Poniżej film z odcinka terenowego:

Już na samym początku trasy terenowej zaczął pokrapywać drobny deszcz, co zwiększyło stopień trudności przejazdu. Zdarzały się przewrotki i najechania na siebie. Oprócz romma, drobne uszkodzenia motocykli popełnili Mnich i DarekRajder, którzy w połowie trasy odłączyli się od nas i popędzili po części zamienne do sklepu Rometa w Tarłowie  oddalonego od nas o kilkanaście kilometrów. My wybraliśmy się w dalszą część trasy. Trasę ukończyliśmy wszyscy cali i zdrowi. więc nadwiślańskimi krętymi dróżkami wróciliśmy do obozowiska, gdzie zaczęło się suszenie butów i ubrań:

08a
foto: DarekRajder

Także strawa przygotowana przez naszego obozowego Panoramixa, czyli Dareckiego była już gotowa:

08b
foto: DarekRajder

Nie ma to jak gorący posiłek po męczącej trasie i przemoczeniu ubrań:

33

Po posiłku wyruszyliśmy już mniejszą grupką na ćwiczenie jazdy terenowej w kopalni piasku:

08b1-1
foto: DarekRajder
08b1-2
foto: DarekRajder

Później jeszcze zwiedziliśmy opuszczoną wieś Potok, o której pisałem tu kiedyś na blogu, kopalnię Cementowni Ożarów i popędziliśmy zmęczeni do obozowiska.

Po zmierzchu po raz kolejny zasiedliśmy do ogniska, gdzie znów dyskusjom nie było końca.

222

Tym razem zmęczone towarzystwo stopniowo się wykruszało i kładło się spać wcześniej niż poprzedniego dnia.

Przed 5 rano w niedzielę obudził mnie dźwięk motocykli. To moja Kinga znów jechała zajrzeć do naszej córki, przy okazji odprowadzając księdza i assura do lasu, którzy chcieli jechać na grzyby. Chłopaki nie wrócili z pustymi rękami:

243
foto: mfuska

Przy porannym śniadaniu zaczytywaliśmy się na naszych telefonach w relacji Mnicha, który niestety musiał opuścić nas poprzedniego dnia, ale już zdążył na opisać spotkanie na swoim blogu:

http://mnich777.blogspot.com/2016/08/manewry-terenowe-grupy-adv-w-supii.html

Przed południem nadszedł czas na zawody terenowe, których zwycięzcą okazał się MiroM.

Filmy z treningu i samych zawodów można obejrzeć na kanale romma:

https://www.youtube.com/channel/UCYVbeFbVx-zIEbvfb1O4XAQ/videos?view=0&sort=dd&shelf_id=0

Niestety z zachodu nadciągały coraz ciemniejsze chmury, a na mapach burzowych pojawiły się wyładowania atmosferyczne w niedalekiej odległości. Dla bezpieczeństwa postanowiłem, że przeniesiemy obóz do mnie na działkę oddaloną o kilka km od obozowiska i tam przesiedzimy na spokojnie do dnia następnego, niezależnie od pogody. Pogoda jednak po krótkiej i intensywnej ulewie się poprawiła, a my byliśmy już na działce.

14

Zmęczenie trzydniowym obozowaniem na łonie przyrody spowodowało jednak, że chyba wszyscy marzyli już o wygodnym łóżku i ciepłej kąpieli. Większość postanowiła, że nie ma siły rozbijać od nowa namiotów i czas jechać do domów. Zrobiliśmy sobie więc pamiątkowe zdjęcie u mnie na działce:

15

Część ekipy zaprowadziłem jeszcze na niedaleką skarpę, skąd rozciąga się piękny widok:

16
foto: Cichy

Tam też nadeszła pora pożegnań i rozjazdów do domów. Po powrocie na działkę pożegnałem się z resztą kompanów, którzy jako ostatni wyruszyli do domów. W tym momencie spotkanie zostało zakończone i pozostały wspomnienia….

Wspomnienia zostały pięknie udokumentowane przez kolegów na Youtube:

DO ZOBACZENIA W PRZYSZŁYM ROKU!!!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s