Poprzednie 2 kółka, czyli jak to się zaczęło…

W młodości do motocykli jakoś nigdy mnie nie ciągnęło. Wszyscy znajomi kupowali komarki, wsk-i, ogary, motorynki, a ja jakoś to wszystko traktowałem obojętnie. Najpierw jak każdy młodziak zrobiłem kartę rowerową i wszędzie jeździłem rowerem. Potem 3 miesiące przed 17 urodzinami zapisałem się na prawo jazdy kat. B, które zdobyłem za 1 razem i zaczęła się moja przygoda z motoryzacją, ale tą na 4 kołach. Znajomi posiadali już większe motocykle, coś tam nawet próbowałem jeździć, ale żeby mieć swój? Nie brałem pod uwagę takiej opcji. O ile za młodu nie miałem takich ciągot, o tyle po staniu się posiadaczem malutkiego, starego, wiejskiego domku kupiłem małe dwa śmieszne kółka. Popołudniowe wypady do lasu za wioską, cel warty przeanalizowania. Miałem wtedy 25 lat, czyli byłem w wieku, w którym kupuje się poważne motocykle, a nie…

Rometa Kadeta po dyskusyjnych przeróbkach 🙂

DSC00304

Kupiłem go za 20 zł i nawet jeździł :) Zrobiłem nim w sumie chyba z 5 km :)) Szybko się popsuł i poszedł do szopki na emeryturę, a w międzyczasie zakupiłem Rometa Komara za butelkę biedronkowej whiskey. Romet był jeszcze na pedały, nie miał jednego koła, głowicy i kilku drobiazgów. Swoją drogą nigdy go nie ukończyłem, by się nim przejechać, a 2 lata temu poszedł na niegłupią sumkę :) Stały sobie takie dwa mało użyteczne motorowery, więc nadszedł czas na coś, co by wreszcie jeździło. Szybkie wertowanie prasy ogłoszeniowej i 60km ode mnie, w Skarżysku-Kamiennej znalazłem…

Rometa Komara w pięknym stanie. Kupiłem go wtedy za 200zł, cały w oryginale, praktycznie nowe opony i co najważniejsze jeździł. Zapakowałem go na tył Golfa 3, którym wówczas jeździłem (3-drzwiowe gti, więc jak ktoś miał, to sobie może wyobrazić gimnastykę przy wkładaniu motoroweru) i przywiozłem do domu. Wyglądał tak:

DSC00380

Motorek był genialny! Ile ja się nim po okolicznych lasach i wioskach najeździłem, oj nie zliczyłbym tych dni i kilometrów. Lewego dekla nie zakładałem, bo magneto obcierało, ale poza tym nigdy mnie nie zawiódł. Ba, nawet pewnej zimy, w zaśnieżonej scenerii pojechałem nim 10km do znajomych i w nocy w ostrym mrozie wracałem. Dlaczego pamiętam tak dokładnie ten dzień? Bo wyprzedziłem nim wtedy ciężarówkę, która ze względu na warunki ślamazarnie pokonywała kolejne kilometry :)))
Tu jeszcze słabej jakości zdjęcie wszystkich trzech w szopce:

DSC00379

Jakiś czas później (gdy już miałem kolejne moto) zacząłem odświeżać komarka, bo ząb czasu zagiął na niego parol i nie wyglądał zbyt estetycznie.

Jednak trafił się kupiec, który oferował dobre pieniądze i zabrał go ode mnie z podwórka zanim skończyłem go składać do przysłowiowej kupy.
Posiadając Komarka zdecydowałem się jeszcze na zakup czegoś większego. Wybór padł na…

Jawę TS350. Notabene, kolejna zabawka znów po dyskusyjnym tuningu zewnętrznym, prosta kierownica, podniesiony zadupek, przerobiona na jeden wygar. Kupiłem ją w częściach. Wyglądała tak:

Trzeba było ją jakoś sensownie pomalować. Była więc pierwsza przymiarka kolorów:

DSC00590

Ostatecznie Jawa po złożeniu wyglądała tak:

Jednak ten wygląd mnie nie zachwycał, wolałbym oryginał, więc po jakimś czasie Jawę sprzedałem. Swoją drogą był to najbardziej awaryjny motocykl w mojej krótkiej przygodzie z dwoma kółkami, która trwa do dzisiaj. Wiadro świec, drugi silnik w częściach i magiczny zapłon – takich rzeczy się nie zapomina 🙂
Tuż przed samą sprzedażą Jawy, sprawiłem jej większą koleżankę. Dokładnie w mikołajki 6 grudnia 2011 roku do mojego garażu zawitała Honda CBR 600 F2, która nie zachwycała wyglądem nieoryginalnie poskładanych plastików i jakiegoś akcesoryjnego przypadkowego lusterka. Po zakupie to były jej pierwsze fotki:

Szukałem cierpliwie plastików w oryginalnym malowaniu aż wreszcie cierpliwość straciłem i pomalowałem te, które były, sam.
W czasie malowania i przymiarek:

Domówiłem zestaw naklejek i oryginalne lusterka, by motocykl prezentował się tak:

Motocykl był praktycznie bezawaryjny (oprócz spalonego sprzęgła, które uszkodziłem z własnej głupoty) i latałem nim 3 sezony. Gdy tak patrzę na te fotki to tęsknię za nią do dzisiaj. Z tym motocyklem zżyłem się chyba najbardziej i brakuje mi go. Nie modelu, bo mógłbym kupić taki sam, a tego egzemplarza, który dla mnie miał duszę…
A kolejnym przystankiem w mojej przygodzie z dwoma kółkami jest obecna ADV-ka.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s